Artykuł Tajne operacje z motywacją polityczną: czy to początek końca zaufania do policji? Patrol policji na rogu ulicy to nie jest powód do niepokoju: w normalnie działającym państwie to raczej sygnał, że jest ktoś, kto czuwa nad naszym bezpieczeństwem. Lepszy taki patrol, niż słabo widząca i zawodna kamera monitoringu. Przez ponad 25 lat wolnej Polski oswoiliśmy się z widokiem przyjaznej obywatelom policji na ulicach. Co innego tajniacy śledzący niewinnych obywateli i najeżone sprzętem podsłuchowym wozy operacyjne, zaparkowane w miejscach protestów. Czy afera z inwigilacją opozycji to już powód, żeby ogrzewać stare lęki? Jak kontrolować tajne działania służb w przestrzeni publicznej? 22.08.2017 Tekst
Artykuł Lavabit wyznacza standard „To doświadczenie dało mi jedną, ważną lekcję: bez inicjatywy kongresu albo mocnego, sądowego precedensu, zdecydowanie… odradzam każdemu powierzanie swoich prywatnych danych firmie, która ma fizyczne powiązania z USA” – tak Ladar Levison, właściciel serwisu 11.08.2013 Tekst
Artykuł Śmieszno-smutna tajność Po wybuchu afery PRISM zwróciliśmy się do polskich służb specjalnych o udostępnienie informacji na temat ich współpracy zagranicznej. 21.08.2013 Tekst
Artykuł Gorzki smak zwycięstwa Wczoraj odnieśliśmy kolejne sądowe zwycięstwo nad Służbą Kontrwywiadu Wojskowego. Nie ma jednak powodów, by cieszyć się z tego sukcesu – mimo że kolejne sądy przyznają nam rację, wciąż nie uzyskaliśmy dostępu do informacji, o które walczymy. Rozstrzygnięta wczoraj sprawa dotyczyła wniosku o udostępnienie informacji publicznej z maja ubiegłego roku, w którym spytaliśmy o współpracę SKW z amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego w ramach programów masowej inwigilacji. Podobnie, jak w przypadku innych wniosków, SKW alergicznie zareagowała na próby wydobycia informacji. 16.04.2015 Tekst
Artykuł William Binney o tym, dlaczego masowa inwigilacja nie działa i czemu realnie służy „Gromadzenie terabajtów przypadkowych danych sprawia, że NSA nie jest w stanie ich analizować. Codziennie gromadzi dane telekomunikacyjne – lokalizację, połączenia telefoniczne i internetowe, łącznie z treścią rozmów, SMS-ów i e-maili – około czterech miliardów ludzi. Aby to miało sens, jeden pracownik musiałby skontrolować dziennie 200 tys. osób. Przywaleni danymi funkcjonariusze zarzucili analizę kierunkową – jedyną, która może wykryć rzeczywiste zagrożenia – na rzecz prostego przeszukiwania baz danych po słowach kluczowych. To daje mnóstwo nic nieznaczących »trafień« zamiast wiedzy o istotnych powiązaniach między danymi” – tłumaczy w wywiadzie dla Gazety Wyborczej William Binney, sygnalista i były analityk amerykańskiego wywiadu. 18.05.2015 Tekst